-Gabriel?!! Co ty tu robisz z...z...z...NIĄ?!-nagle do skrzydła szpitalnego wbiegła siostra chłopaka.-IDZIEMY!
-Jasne...-wymamrotał. Grzecznie poszedł za siostrą.
****
Już od paru dni chodzę normalnie na lekcje. Od czasu spotkania z Gabrielem w skrzydle szpitalnym nie rozmawiałam z nim ani razu. Był już wieczór. Postanowiłam przejść się po szkole. Szłam pustym korytarzem gdy nagle ktoś złapał mnie od tyłu za kark i zaczął podduszać
-Co szlamo? Nie znudziło ci się już chodzenie po Hogwarcie?-usłyszałam zimny kobiecy głos. Nagle rana na mojej dłoni, która zaczęła się już goić znowu się poprawiła. Krzyknęłam z bólu.
-To co może się pobawimy...? Cru...
-DRĘTWOTA!-odwróciłam głowę. Stał tam Gabriel. Niestety chybił. Nie trafił kobiety w kapturze. Szybko się aportowała.
-Vivienne!-krzyknął podbiegając do mnie.
-Boli...-wymamrotałam przez łzy.
<Gabriel? Znów mnie musisz ratować xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz